Szczyrk - za dużo sniegu
Tak śnieżnej zimy to nawet starzy mieszkańcy Szczyrku nie pamiętają. Wiadomo, że przyroda to dziś powariowała i wcale się nie zdziwię, gdy kiedyś wszystko się zupełnie poodwraca. Fakt faktem, że tegoroczne ferie upłynęły nam, jak to w latach sześćdziesiątych na przykład bywało, pod znakiem niekończących się opadów śniegu, mrozów przypominających raczej jakąś Tajgę, czy Syberię, a z pewnością nie Polskę, no i różnorodnycjh problemów. Było to i wkurzające i zarazem śmieszne. Cały Szczyrk zawalony był tak śniegiem, ze nieraz i służby porządkowe nie nadążąły z uprzątaniem zasp. Występowały trudności z aprowizacją. Do sklepów zaopatrzenie czasowo w ogóle nie dochodziło, a gdy już było to nie wszystko, tylko to, co najpotrzebniejsze. Na domiar złego często wyłączali prąd. Kilka wieczorów spędziliśmy przy świeczkach. Pensjonat
Szczyrk urządzał wieczorki przy świeczkach i czytanej poezji. W każdej sytuacji można znaleźć na siłę jakies pozytywy. Takich jednak ferii nie życzę nikomu, absolutnie nikomu.